Nałożnica Króla Artura
O życiu. Kochaniu. Umieraniu. O nim. O mnie.
RSS
piątek, 21 maja 2010
21.05.2010...

... to nie będzie dzień jak co dzień. To mój dzień sądny. Karta wieża i takie tam.

Albo Albo.

I to nie Kierkegaard, ale on, król A., rozwiąże ten dylemat.

Wytrzymam. Zaczekam. Nie jestem żoną Lota.

06:14, naloznica_krola_artura
Link Komentarze (5) »
środa, 19 maja 2010
HYDRA

Przeraziłam się własnej intuicji. Przestraszyłam - własnej wyobraźni. I snów, w których u drzwi króla A. stoi długa kolejka zainteresowanych panien, zerkających na mnie z pogardliwym uśmieszkiem, pospieszających ku wyjściu. Tych snów wszelakich, w których przypadkowo spotkana dziewczyna, informuje mnie uprzejmie, że lada dzień umrę.

Hydra nade mną. Nie wygram z potworem nieufności.

A. wcale mi nie pomaga. Przeciwnie - z dnia na dzień potęguje mą manię. Udaje, że nic się nie dzieje, wymyśla i zmyśla bullshity, na ckliwe słówka chce mnie nabrać. Nic nie rozumie.

Szkiełko i oko... własne prawdy przemyca. Wiary i czucia mi ubywa... Umiem już tylko milczeć, więc znów milczę.

Tagi: hydra intuicja nieufność sny śmierć wiara wyobraźnia
14:30, naloznica_krola_artura
Link Komentarze (2) »
wtorek, 18 maja 2010
P.S.

Tamtej dziewczyny już nie ma.

Nie chcę faceta wytarmoszonego przez zblazowane kretynki. Nie mogę być z kimś, komu nie ufam, kogo nie szanuję. Ktoś taki nie może być mi królem. W mężczyźnie poszukuje mądrości, autorytetu, przewodnictwa...

Chciałam, by był moim prywatnym idolem.

Tagi: autorytet dziewczyna facet mądrość mężczyzna niekochanie serce
12:18, naloznica_krola_artura
Link Komentarze (1) »
sobota, 15 maja 2010
AMEN

Nie nadaję się do haremu. Nie interesuje mnie też udział w turnieju pt.: "jedna z dziesięciu". To źle wpływa na moje - coraz bardziej wątłe - poczucie własnej wartości, więc...

A więc tak. Tak kończy się historia nałożnicy króla A.. Historia niedopowiedziana, niespełniona, urwana gdzieś w połowie. Kończy się banalnie: złamanym sercem. Moim złamanym sercem.

Wbił mi nóż... jak nikt. Jak nikt otworzył mnie i... zamknął.

"Była to kobieta szczególna i samotna" - zapożyczam to zdanie od Alberta C.. Camus nie dowie się, że nieświadomie ułożył dla mnie epitafium.

Tagi: Camus epitafium kobieta samotność serce
19:32, naloznica_krola_artura
Link Komentarze (1) »
piątek, 14 maja 2010
DZISIAJ POPEŁNIŁAM SAMOBÓJSTWO

Zdaje się, że umarłam. Tak, na pewno umarłam. Dzisiaj. Nie zapamiętałam tylko dokładnej godziny zgonu. Może to była ta sama, co wczoraj i przedwczoraj? Męczyłam się już trochę. Męczyłam się z własnymi myśli. Od jakiegoś czasu. Bodaj od tygodnia.

Myślenie boli. Czucie boli... Hm... co nie boli?

Zdaje się, że nie umiem już pisać. Wszystko jest zbyt świeże, takie nieokrzesane, wciąż opuchnięte od przeżyć, mocno zrośnięte z ciałem. Słowa zatrzymują się w pół drogi. Tam, gdzie ja, gdzie ja właśnie przystanęłam. Jestem "tam" od zeszłego piątku. Zawieszona gdzieś "pomiędzy" mną, a nim.

Zdaje się, że nie umiem już pisać tak, jak pisałam wcześniej. Chyba już nawet myślę inaczej. Inaczej płaczę. Słowa zatrzymują się na poziomie gardła. Czekają, nie wiem na co. To, co było przed 7 maja, to se ne wrati. Tego już nie ma. Mnie nie ma. Sama siebie obaliłam. Nowe "stało" się. Nowe jest teraz.

Rok temu o tej porze byłam w zupełnie innym świecie. Siedziałam w Coffee Heaven na Jerozolimskich... Wtedy myślałam, że umiera się tylko raz. Że tylko raz można tak mocno i tak całkowicie popłynąć w głąb siebie i w głąb drugiego człowieka. Myślałam, że już dosyć tych usterek serca. Myślałam, że kocham.

A dzisiaj popełniłam samobójstwo. Kolejne.

Tagi: ciało człowiek kobieta kochanie samobójstwo śmierć życie
19:22, naloznica_krola_artura
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 maja 2010
POSMUTNIAŁAM

Jak co dzień rano, przejrzałam parę blogów. Posmutniałam. Traf chciał, że odwiedziłam same kobiece blogi, blogi tych kobiet, które cierpią z miłości, a właściwie, z powodu jej braku.

Jeszcze pół roku temu, powiedziałabym pewnie, że są głupie. Głupie są i naiwne, że tak łatwo za nos dają się wodzić, że ulegają zbyt pochopnie, że godności nie mają, że nabierają się na czułe męskie słówka, że pustka nie bierze się z zewnątrz... Stop!

Po przejrzeniu trzeciego bloga wysiadłam. Nie mogę, nie zniosę więcej....

Nie chcę być taka. Taka, jak one. Nieszczęśliwa, niespełniona, poraniona wzdłuż i wszerz. I to - przez faceta.

Nie chcę umierania z "jego" powodu.

Nie chcę używać ckliwych, wyświechtanych słów.

Nie chcę nazywać "tego" miłością. Oszczędzam słowa. Oszczędzam siebie.

Tagi: kobiety miłość samotność słowa
10:56, naloznica_krola_artura
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 03 maja 2010
MIĘKNĘ... WYMIĘKAM

Nie mam ochoty dokuczyć królowi A.. Nie umiem już być okrutna. Dla niego. Kusi mnie, co prawda czasem, by zadać mu lekki ból, jednym słowem zranić lub choćby sprowokować, ale to zupełnie drobna i niewinna pokusa, z takich, które potrafię równie szybko wymyślić, co i opanować. Zatem: nie zagrażam. Zresztą, już kilkakrotnie wypróbowałam moją siłę woli w praktyce. I potwierdzam: król A. był i jest bezpieczny.

Całe moje złoszczenie się na niego, męczenie siebie od wewnątrz, wymyślne dylematy, a czasem i brzydkie pomstowanie, nawet - tak, tak, zdarza się - hasła typu "niech spier...", cały ten raban dzieje się tylko w mojej głowie.

Widać, łagodnieję. Łagodnieję z roku na roku. Pazurków nie wystawiam. Do głaskania grzbiet nadstawiam. Przymilać się chcę do niego. Pomruczeć cichutko. Przeciągnąć się i usiąść mu na kolanach. Wtulić się. Już nie przypominam dzikiej kotki. Albo... albo cała moja dzikość teraz w erotyzmie się zamyka, tam się ujawnia i spełnia.

Nie potrzebuję czuć do niego nienawiści. Nie mam ochoty na wywlekanie złości i resentymentów. Nie mam zresztą ich zbyt wielu... Potrzebuję jego pożądania. Niech będzie prawdziwy. I oddam walkowerem przewagę nad sobą.

Chyba zrozumiałam, co różni króla A. od poprzednich, dziwnych panów. Z nim pierwszym nie walczę. Żadnej wojny o władzę nie prowadzę. Nie w głowie mi triumfy nad jego porażką i moją wygraną. Mięknę. Wymiękam. I to wszystko mnie nieco cieszy, trochę irytuje i wciąż mocno zastanawia.

Tagi: dzika kobieta erotyzm pokusa pożądanie
19:20, naloznica_krola_artura
Link Komentarze (1) »
UCZCIWIEJ...

Mój ojciec zostawił mnie, gdy miałam pięć lat. Zostawił mnie z matką.

"Zostawić" - cóż to za potworne słowo...

Przez lata ktoś "życzliwy" ciągle mi przypominał: ojciec cię zostawił.

Tak, ojciec zostawił mnie. Zostawił mnie, gdy miałam pięć lat. Wtedy - bądźmy precyzyjni - zostawił mnie po raz pierwszy. Potem, gdy miałam siedem lat, zostawił mnie po raz drugi. Wreszcie, gdy miałam lat czternaście, to ja zostawiłam ojca. Na zawsze.

Pierwsze zauroczenie było od razu z serii tych fatalnych: romans z nauczycielem... Moja pierwsza poważna czkawka po rozstaniu z ojcem. Że też nie pozwoliłam, nie odważyłam się wybrzmieć jej do końca. Może wtedy... może udałoby się żyć inaczej, może teraz byłoby uczciwiej na sercu?

On przypominał mi ojca - rozwodnik, z nieustabilizowanymi emocjami, uciekający od odpowiedzialności, kobieciarz, z dzieckiem, które "zostawił".

Kolejni, różnili się już tylko drobnymi szczegółami.

Wszystkie moje późniejsze relacje z facetami miały jeden i ten sam wzór: on - rozwodnik, albo w separacji, ale zawsze z jakimś mniej lub bardziej "aktywnym" dobrodziejstwem w postaci (eks)żony, rodziny. A ja? Ja zawsze ta sama. Kobieta-dziecko, dojrzała-niedojrzała, naiwnie poszukująca męskiego autorytetu. Autorytetu ojcowskiego?

Król A. jest kwintesencją, sednem moich (nieprzepracowanych) lekcji z mężczyznami. Dotarłam pod ścianę. Właściwie, to on przyparł mnie do muru. Dalej, już nic, już nic. Już nie ucieknę.

Czasem myślę, że wszystko, co się wydarzyło i co się nie wydarzyło, prowadzić mnie miało właśnie do tego punktu, do niego. Do mężczyzny, który tak różny i zarazem tak podobny do mego ojca. Do każdego ojca. Do każdego mężczyzny. Chyba po prostu muszę to przeżyć. Doświadczyć eksplozji skrajnych emocji, których dotychczas nie chciałam, skrzętnie omijałam. Odrzucałam je, by uwikłać się w nowe tarapaty.

Po co to wszystko?

By zrozumieć ojca?

By mu wybaczyć?

By żyć?

By...

Kiedyś wydawało mi się, że uczciwiej będzie nie wiąząć się zbyt mocno, w relacje nie wchodzić, nie ulegać mężczyźnie, niczego nie udawać, skoro w sercu - i tak, i tak - nienawiść. Skoro - i tak, i tak - mnie zostawi. Bo przecież zostawi...

Teraz uczciwość jawi się jakby inaczej. Uczciwie jest zmierzyć się z samą sobą.

Tagi: dziecko facet kobieta ojciec romans uczciwość wybaczenie
13:12, naloznica_krola_artura
Link Komentarze (2) »
piątek, 30 kwietnia 2010
WYSZŁAM z SIEBIE...

Już nie jestem z nim szczera. Na pewno nie tak szczera, jak wcześniej. Nie mówię wszystkiego królowi A.. Nie opowiadam się, nie rozpisuję. Cenzuruję wyznania. Nie śpieszę się z odpowiedzią. Dobieram staranniej słowa. Piszę krótko i gęsto. Zdaję się, że jakąś grę prowadzę. Ups! Prowadzimy. Bo do tego trzeba dwojga. Bo to on był/jest spiritus movens. Więc gramy w grę o... nic. Grę dla gry.

Bawię się.

Jakże subtelna granica dzieli (skrajne) emocje...

Bycie szczerą do bólu, bycie "przezroczystą", skazuje na samotność. A tej - póki co - nie chcę.

Bycie szczerą do bólu zamyka damsko-męską komunikację. Zamyka jemu usta. A ja - póki co - potrzebuję jego słów.

Jestem ciekawa, co dalej. Jaki będzie kolejny ruch króla A.. Co zrobi, co powie, co napisze. Jakaś niezdrowa skłonność do literatury mnie pożera.

Piszę to wszystko, bo potrzebuję... ?

Inaczej. Inaczej.

Romansuję z nim, bo potrzebuję pisać. Chcę pisać o nim. O romansie. O mnie. O nas.

A co, jeśli zgodziłam się na ten romans z potrzeby... wiedzy? Bo chciałam wiedzieć, jak to jest... Bo brakowało - na liście mych dotychczasowych relacji z mężczyznami - przypadku banalnego romansu. A co, jeśli wszystko okaże się literaturą? A co, jeśli moje życie, całe moje życie, to wyłącznie literatura?

Patrzę, słucham, obserwuję. Piszę. Sama siebie się uczę. Poznaję. Piszę. Wyszłam z siebie i stoję jakby obok. Piszę.

Tagi: kobieta kochanie komunikacja literatura mężczyzna romans słowa
16:09, naloznica_krola_artura
Link Dodaj komentarz »
TO BYŁ MAJ...

Moja pierwsza miłość - skądinąd z gatunku szkolnych - wybuchła w maju. Wybuchła, bo to była raczej lawina gorącego potoku "czegoś tam" niż delikatnie rozkwitający pączek... "czegoś" innego.

On - nauczyciel, ja - uczennica. On, wówczas 31-letni mężczyzna, wcale nie dojrzały, kobieciarz, świeżo po rozwodzie; ja, 17-latka, klasowa prymuska, już wtedy rozsądna i zupełnie nie romantyczna. Przeraźliwie poważnie traktująca życie. Przemądrzała. Skrajna feministka. Bawiła go ta moja powaga i (naiwny) radykalizm. Dokuczał mi nieustannie.

Nosiłam wtedy okulary zerówki i pozowałam na intelektualistkę. Miałam wyrobione zdanie prawie na każdy temat. Na jego również. Uważałam go za szelmę i bawidamka. Taki szkolny casanova z niego był. Mówiąc jeszcze dobitniej: palant, czyli męska, szowinistyczna świnia. A jednak zakochałam się w nim. Zakochałam po uszy. Zakochałam z wzajemnością.

Zakochałam się w mężczyźnie, którego z pasją nienawidziłam. Nienawidziłam jego ciągłego flirtowania z uczennicami i ich matkami, nauczycielkami i ich córkami. Nienawidziłam jego fiołkowych oczu, równych, białych zębów, które tak chętnie pokazywał, i nienagannego ubioru w stylu: elegancki casual. Był niczym obrazek wycięty z gazety. Drwiłam z niego.

Przejrzałam go na wylot. Już na piewszej lekcji. Szarmancki i uwodzicielski, a zarazem cyniczny, o seksistowskim poczuciu humoru i poglądach raczej antyfeministycznych. Słuchał jakiegoś Level42. Wolał kawę rozpuszczalną od ziarnistej. No i killer... Niepraktykujący katolik - jakżeby inaczej?! Nie mogłam go znieść. Nie mogłam go znieść. Nie mogłam!

Droczyliśmy się, "szarpaliśmy" do maja. Od września. W maju wszystko wybuchło i wszystko się skończyło. W przeciągu 30 dni przeżyłam całe życie. Szalone myśli i urywany oddech. Zawrócił mi w głowie. Wywrócił cały świat do góry nogami. Nie pamiętałam, kim jestem.

Pierwszy mężczyzna. Pierwsze spojrzenia, brak słów. Jego bliskość i moja nieśmiałość. Od początku ją widział. Od pierwszej lekcji mnie znał.

Tamten maj.

Właściwie do niczego nie doszło, a jednak wszystko się wtedy wydarzyło. I nie wiem, kto kogo uwiódł. Totalne zaćmienie słońca. Wiem, że jest możliwe.

Mój (pierwszy) nauczyciel jutro skończy 46 lat. Wszystkiego naj...

Tagi: Casanova feministka maj mężczyzna miłość uwodzenie zakochanie
08:38, naloznica_krola_artura
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9
następne
Archiwum
Luty 2010
Marzec 2010
Kwiecień 2010
Maj 2010
O autorze
  • naloznica_krola_artura
Ostatnie wpisy
  • 21.05.2010...
  • HYDRA
  • P.S.
  • AMEN
  • DZISIAJ POPEŁNIŁAM ...
  • POSMUTNIAŁAM
  • MIĘKNĘ... WYMIĘKAM
  • UCZCIWIEJ...
  • WYSZŁAM z SIEBIE...
  • TO BYŁ MAJ...
Zakładki:
Ulubione
Blogus Pospolitus
She will be loved
Stoper K@zi
Zwyczajne pakistańskie życie
Tagi
  • allegro ma non troppo
  • ars amandi
  • asceza
  • Atena
  • autor
  • autorka
  • autorytet
  • banał
  • blog
  • ból
  • Camus
  • Casanova
  • chimera
  • chłopiec
  • chustka
  • ciało
  • ciąża
  • cisza
  • cudzoziemka
  • czas
  • czekanie
  • człowiek
  • defloracja
  • depresja
  • dialog
  • doświadczenie
  • dramat
  • duma
  • dziecko
  • dziewczyna
  • dziewczynka
  • dziewica
  • dziewictwo
  • dzika kobieta
  • ego
  • emancypacja
  • emocje
  • empatia
  • epitafium
  • erotyka
  • erotyzm
  • facet
  • fantazje
  • feministka
  • feminizm
  • film
  • fuzja
  • grzech
  • historia
  • hydra
  • intelektualistka
  • intuicja
  • ja
  • jesień
  • język
  • kapitał
  • Kasandra
  • Katastrofa
  • koan
  • kobieta
  • kobiety
  • kochać
  • kochanek
  • kochanie
  • kochanka
  • kompleks
  • komunikacja
  • koncert
  • koniec
  • konwersacja
  • krew
  • król
  • książka
  • książki
  • lek
  • lęk
  • libido
  • literatura
  • magnum opus
  • maj
  • mania
  • marzenia
  • masochizm
  • masturbacja
  • mądrość
  • Meduza
  • mężczyzna
  • miłość
  • muzyka
  • myśli
  • nadzieja
  • nałożnica
  • namiętność
  • narcyzm
  • nerwica
  • niedopowiedzenia
  • niekochanie
  • nienawiść
  • niepewność
  • nieufność
  • niewinność
  • nieznajomi
  • numerologia
  • objawienie
  • oczy
  • oczy kochanie
  • odczucia
  • ojciec
  • okres
  • opowieść
  • orgazm
  • Osiecka
  • owulacja
  • panika
  • Penelopa
  • Persona
  • Pierwszy raz
  • piosenka
  • pisać
  • pisanie
  • pisarka
  • płacz
  • płodność
  • Pocałunek
  • pocieszyciel
  • poczucie wartości
  • podniecenie
  • pokusa
  • pomysł
  • pożądanie
  • pragnienia
  • pragnienie
  • prawda
  • pruderia
  • przyjaźń
  • przyjemność
  • psychoza
  • randka
  • rewolucja
  • rite de passage
  • rite de passase
  • romans
  • romantyzm
  • rozkosz
  • rozmowa
  • rozpusta
  • rozsądek
  • różnica wieku
  • rumieniec
  • Rytuał
  • samobójstwo
  • samotność
  • sapere aude
  • schizofrenia
  • seks
  • seksoholizm
  • sen
  • serce
  • słowa
  • smutek
  • sny
  • spektakl
  • spełnienie
  • spojrzenie
  • spokój
  • Spotkanie
  • stosunek
  • sumienie
  • szaleństwo
  • szantaż emocjonalny
  • szczęście
  • sztuka kochania
  • śmierć
  • śmieszność
  • tabu
  • tajemnica
  • tarot
  • terapia
  • Tęsknota
  • twórczość
  • uczciwość
  • Uczucie
  • uda
  • układ
  • upokorzenie
  • uwiedzenie
  • uwodzenie
  • wady
  • wampir
  • wariatka
  • wiara
  • wiek
  • wiosna
  • wolność
  • wrażenia
  • wróżba
  • wybaczenie
  • wyobraźnia
  • wyznanie
  • zakochanie
  • zalety
  • zaufanie
  • zawrót głowy
  • zazdrość
  • złamane serce
  • złudzenia
  • złudzenie
  • zmysły
  • znajomość
  • związek karmiczny
  • żałoba
  • życie
  • życzenie
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Zapisz się na newsletter! Liczba zapisanych: 1
zamów newsletter
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog